Odpowiedź od Naczelnika Urzędu Skarbowego w Kłobucku

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 17 lutego 2011 19:48 Kategoria: urzędnicze odmowy i usprawnienia

    W sprawie co "Naczelnik Urzędu Skarbowego w Kłobucku zrobił w celu zapewnienia wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 22 grudnia 2010r., sygn. akt C-438/09" otrzymałem dobrą odpowiedź od Naczelnika Urzędu Skarbowego w Kłobucku.  Wycofuję odwołanie w sprawie decyzji nr NUS-PP-1/413-2/11 z dnia 28.01.2011r.  


 
Każdy może sobie wyrobić pogląd na spór z administracją celną w sprawie podania imion, nazwisk i stanowisk urzędniczych osób wykonujących w niej  funkcje publiczne.

  Nie można mi zarzucić, że nie zaprezentowałem stanowiska organów celnych skoro    zamieściłem odnoszące się do tej sprawy 5 pism  otrzymanych od organów celnych. E-mail, którym pisze dyrektor Wołczew i  wyjaśnienia  w nim zawarte pokrywają się z przyjętym przez celników  formatem  odpowiedzi na zadane pytanie.  Przypomnijmy to stanowisko:
1)    celnicy  powołują się, na wykaz  stanowisk urzędniczych został ustalony w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z dnia 09.12.2009r,
2)    celnicy udzielają odpowiedzi w rozumieniu tego wykazu, a tam są wykazane tylko:  
1.    stanowiska samodzielne w służbie cywilnej , gdzie ustanowiono stanowiska: starszy kontroler kontroli akcyzowej, inspektor kontroli akcyzowej, młodszy inspektor kontroli akcyzowej ,
2.     stanowiska specjalistyczne w służbie cywilnej , gdzie ustanowiono stanowiska : starszy komisarz, akcyzowy, komisarz akcyzowy, starszy inspektor akcyzowy , inspektor akcyzowy.
3)    celnicy podają, że zatrudniają na stanowiskach urzędniczych tylko te osoby, których dotyczy w/w przepis.

       Dyrektor Wołczew  twierdzi,  że  „przekazane Panu informacje publiczne zawierały dane, o które Pan we wnioskach wnosił i tym samym, udzielone zostały w sposób i formie zgodnych z Pana wnioskami, skierowanymi do Dyrektora Izby i Naczelników Urzędów Celnych”. Przy tym  powołuje się na „Użycie przez Pana sformułowania „stanowisk urzędniczych” spowodowało, że udzielone informacje publiczne obejmowały jedynie osoby pełniące funkcje publiczne i zatrudnione w Izbie Celnej w Katowicach i podległych Urzędach Celnych na tych stanowiskach.”

      W skrócie można to przedstawić tak: grupa urzędników odmawia podania swoich imion i nazwisk bo korzysta z  urzędowej definicji, według której nie pracuje na  stanowisku urzędniczym.

     Przypomnijmy, że wniosek  o udzielenie informacji publicznej składał się z rozbudowanego określenia przedmiotu żądanej informacji, który zawierał część tytułową oraz jej objaśnienie. Chodziło o podanie:  Pełnego wykazu stanowisk urzędniczych osób wykonujących w urzędzie funkcje publiczne wraz z imionami i nazwiskami tych osób.

     Przy czym bezpośrednio  związane z treścią zapytania były objaśnienia, co do
rozumienia pojęć w nim zawartych.  Pisałem więc, że „Sprawować funkcję publiczną [w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji będzie tylko taka osoba, której przysługuje jakikolwiek zakres kompetencji decyzyjnej w ramach danej instytucji publicznej”, że  „Określone zakresy kompetencyjne w ramach instytucji publicznych są przypisane najczęściej do stanowisk lub funkcji, których sprawowanie wiąż się z podejmowaniem działań wpływających bezpośrednio na sytuację prawną innych podmiotów lub co najmniej z projektowaniem decyzji dotyczących innych podmiotów”.  Na koniec wyjaśniałem, że  „w takim ujęciu nie budzi wątpliwości, że poza zakresem pojęcia "sprawowania funkcji publicznej" znajdują się stanowiska o charakterze usługowym lub technicznym pełnione w ramach organów władzy publicznej (czy szerzej instytucji publicznych)”. 

      Wreszcie wyłożyłem -  jak się to mówi  - łopatologicznie -:osobami wykonującymi funkcje publiczne będą wszyscy zatrudnieni z wyjątkiem pracowników obsługi i pomocniczych {np. kierowcy, sprzątaczki}.

      Byłem przekonany, że na tak sformułowany wniosek oraz  jednoznacznie  objaśnienie o kogo mi chodzi, otrzymam pełny wykaz tych zatrudnionych (wszyscy poza sprzątaczkami i kierowcami). Niestety celnicy zupełnie pominęli owe objaśnienia, które były  zasadniczą częścią  wniosku o informacje publiczne.  W miejsce tego, przyjęli  wygodne im definicje stanowisk urzędniczych, i w konsekwencji udzielili niepełnej, a w świetle faktów – także  wykrętnej odpowiedzi.  .  
    
       Któż to bowiem jest urzędnik? Według   pojęcia słownikowego, a więc powszechnie w Polsce przyjętego Urzędnikiem jest „osoba pracująca w jakimś urzędzie, pełniąca funkcje w administracji.” Uniwersalny Słownik Języka Polskiego ", PWN, 2003 r. tom IV str. 1024, albo : człowiek pracujący w jakimś urzędzie, pełniący funkcje z zakresu administracji,  "Słownik Języka Polskiego (PAN)",  t. IX, strona 669,  PWN 1967.

     Urzędnicy  celni tak manipulowali  znaczeniem słowa  urzędnik, że w istocie zmienili  zakres osób nim objętych. W wygodny dla siebie sposób udzielili odpowiedzi, nie licząc się z wolą wnioskodawcy. W zetknięciu z celnikami język polski zatracił pozycje bycia środkiem komunikacji. Celnicy sens słowa "urzędnik" rozumieją tak jak im wygodnie czyli według jakiegoś przepisu, za którego znaczeniem w tym przypadku stoi fałsz i nieprawda. Relatywne podejscie do znaczenia pojęć to w celnictwie normalka. Dla celników marchewka jest owocem, a pickup NISSAN D22 samochodem osobowym. 

                                                                                                             Katowice, dnia 11.02.2011 r.

Urzędnicy celni chcą być anonimowi

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 6 lutego 2011 21:02 Kategoria: urzędnicze odmowy i usprawnienia

                Zapraszam państwa do fascynującej podróży w krainę biurokracji celnej.
   Zgodnie z elementarną intuicją  administracja to grupa osób, która ma władzę nad inną grupą osób. Na czele organu  administracji stoi  jednoosobowo  naczelnik lub dyrektor,  i to on ma   największy  zakres kompetencji decyzyjnej w ramach danej instytucji publicznej. Określone zakresy kompetencyjne w ramach instytucji publicznych są przypisane najczęściej do stanowisk lub funkcji, których sprawowanie wiąże się z podejmowaniem działań wpływających bezpośrednio na sytuację prawną innych podmiotów lub co najmniej z projektowaniem decyzji dotyczących innych podmiotów. W takim ujęciu nie budzi wątpliwości, że poza zakresem pojęcia "sprawowania funkcji publicznej" znajdują się stanowiska o charakterze usługowym lub technicznym pełnione w ramach organów władzy publicznej (czy szerzej instytucji publicznych). Zatem osobami wykonującymi funkcje publiczne będą  wszyscy zatrudnieni z wyjątkiem pracowników obsługi i pomocniczych (np. kierowcy, sprzątaczki).   Zapragnąłem poznać nazwiska ludzi, których w urzędzie celnym w Częstochowie, jego naczelnik Pan Waldemar Wawryło zatrudnił do pomocy, i którzy to ludzie wspólnie z naczelnikiem mają władzę nad innymi ludźmi. W październiku 2010 r. złożyłem odpowiedni wniosek, naczelnik kluczył z odpowiedzią, ale po złożeniu skargi na bezczynność  do  WSA, wydał decyzje – odmowną.  Napisał, że dysponuje jedynie listą obecności osób zatrudnionych w urzędzie.  Po odwołaniu organ nadrzędny uchylił decyzję naczelnika. W kolejnej odpowiedzi naczelnik Wawryło wpadł na inny pomysł:   wymyślił sobie, że w  obrębie pojęcia „stanowisko publiczne” mieści mu się  jedynie Pan Henryka Kłok. Z  takiego obrotu sprawy  nie byłem zadowolony, gdyż znam ten urząd i wiem o  urzędnikach  biegających po 3 piętrach.  Jest rzeczą znamienną, że urzędnicy ci w ciągu ostatnich 3 lat  prowadzili ponad 2 tys. postępowań w sprawie akcyzy krajowej. Pan Henryk Kłok wraz z naczelnikiem Wawryło  nie byliby w stanie sami tego zrobić.  Napisałem więc kolejną  skargę do WSA. Zapragnąłem  dowiedzieć się  kto  pracuje na stanowiskach publicznych w innych urzędach celnych w woj. śląskim. Okazuje się, że w Rybniku i Katowicach pracuje po parę osób, a  UC w Bielsku-Białej i Izba Celna w Katowicach nie odpowiedziały. Ogółem według służb celnych  ilość osób zatrudnionych w administracji celnej na stanowiskach publicznych nie przekracza w woj. śląskim kilkunastu osób.
   Kolej na podsumowanie. Prawo do zapytania władzy publicznej miało służyć kontroli rządzonych  nad rządzącymi.  Społeczeństwo chciałoby znać nazwiska urzędników celnych, ale władza tak odpowiada, żeby  urzędnicy pozostali anonimowi.  Prawo  postrzegane  jako pewna norma, której się należy podporządkować, reguluje w sposób szczególny pewne stosunki miedzy urzędnikami  i  obywatelami czyli petentami.  Publikacja nazwisk urzędników i ich stanowisk publicznych to ważny element życia politycznego, poważny krok w kierunku jawności i transparentności władzy celnej. Z dotychczasowej historii starania się o nazwiska urzędników wynika taka prawda, że urzędnicy źle wykonują prawo gdy mają  je  zastosować do samych siebie.  Najpierw zwlekają i zwłóczą rozstrzyganie, potem źle tłumaczą prawa i  niesłusznie wyrokują. Gdyby to się działo 150 lat temu, pod zaborem rosyjskim,  rozumialbym, że biurokracja rosyjska, żerująca na polskim społeczeństwie chce pozostać anonimowa. Ale  w XXI wieku w biurokracji celnej w Polsce pracują ludzie mówiący i piszący  po polsku, o naszej polskiej tożsamości,  czemu więc chcą być anonimowi ?   
 

W jednej sprawie jak w soczewce skupiają się dobre i złe moce fiskalne.  Zajmuje się  w ramach dziennikarstwa interwencyjnego  konkretną  sprawą wydania decyzji przez Naczelnika US w Kłobucku, dzień po ogłoszeniu wyroku  Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 22 grudnia 2010 r., sygn. akt C-438/09.  bez uwzględnienia tego wyroku - co samo w sobie jeszcze nie jest dziwne,  naczelnik mógł w tym dniu o nim nie wiedzieć, ale 28 stycznia 2011 r. z pewnością już ją znał  i niestety nadal uważał  swoją decyzje za uzasadnioną, o czym świadczy pismo NUS-PP-1/4408/11. Sprawa jest klasyczna: podatniczka zakupiła usługi budowlane od niezarejestrowanego podatnika VAT, który istnieje, ale uchyla się od kontaktów z urzędem, a organ jest bezradny, nawet nie wszczyna postępowania kks, nie prosi policji  o pomoc w doprowadzeniu. Jedyne co mu się udaje  to  złapać w swoje sieci  ową podatniczkę i wydać decyzje  wymiarową w stosunku do niej.  Podam jeszcze, że ta kobieta codziennie  pracuje od 6 rano do 20 w swoim sklepiku (nikogo w nim nie zatrudnia). Najpierw  organ wysyła do niej przedłużenie postępowania do końca roku, a niespodziewanie  przed samymi świętami - 23 grudnia wydaje  decyzje, potem jest Sylwester, nowe święto, dni wolne i ta kobieta w efekcie spóźnia się z odwołaniem. Teraz  widać człowieka w trybach machiny państwa, niby prawo ma po swojej stronie (unijne) ale czy  zostanie poszanowany człowiek, czy zostanie poszanowane prawo. Żeby tę  sprawę należycie wyjaśnić złożyłem  zapytania na  trzech różnych poziomach fiskalnych.  Odpowiedź  dostałem  od izby skarbowej ministra finansów, a od naczelnika  urzędu skarbowego  dostałem odmowę. Wyjaśnienie  Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach co zrobi   w celu zapewnienia wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości z dnia 22 grudnia 2010 r. sygn. akt C-438/09 zasługuje na uwagę. Okazuje się, że  pracownicy Izby Skarbowej w Katowicach mają obowiązek na bieżąco śledzić orzecznictwo sądów w sprawach podatkowych (m. in. wojewódzkich sądów administracyjnych, Naczelnego Sądu Administracyjnego, Trybunału Konstytucyjnego oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej). Rozumiem, że przypadek podjęcia sprzecznej z  wyrokiem ETS decyzji nie powinien mieć miejsca nawet dzień po ogłoszeniu wyroku, a jeśli by  się zdarzył na skutek chwilowej  niewiedzy urzędnika,  to  najszybciej jak tylko można  zostałby przez tego urzędnika  naprawiony.  Czy w  Kłobucku się tak zdarzy ?.  Wszyscy zgadzamy się z tym, że urzędnicy państwowi działają w interesie obywateli  i powinni  stosować obowiązujące prawo z poszanowaniem uzasadnionych interesów przedsiębiorcy (art 9. ustawy o swobodzie działalności gospodarczej). Niestety w praktyce bywa różnie i trzeba pisać odwołania na rzeczy oczywiste.

«Wstecz 20 21 22 23 24 25 26 Dalej» 

 Ilość odsłon:4207022